Rozpoczął się proces Polaka
2009-10-20 16:08:40
Aktualizacja: 2009-10-20 16:08:40
Rozpoczął się proces w sprawie morderstwa Indonezyjki Ermatati "Tati" Rodgers. Jeszcze w kwietniu tego roku, jako podejrzany o uduszenie ofiary, aresztowany został Polak, Łukasz Reszpondek.
Jak ujawniono na rozprawie, Polak zapisał miejsce, gdzie pochował zwłoki 41-latki, w urządzeniu samochodowej nawigacji satelitarnej. 30-latek poznał panią Rogers w 2004 roku w Wrexham (Walia). Zawiązali bliskie relacje, która trwała nawet po przyjeżdzie żony oskarżonego do Walii.
Pani Rogers zginęła po tym, jak Łukasz Reszpondek wrócił z podróży do Polski, którą odbył samochodem w styczniu 2008 roku. Jej ciało znaleziono dopiero 14 miesięcy później, w marcu 2009 roku. Zaraz potem aresztowano Polaka.
Oprócz zapisania miejsca, w którym zakopał zwłoki, Polak popełnił zdaniem oskarżyciela jeszcze kilka "zasadniczych błędów". Po tym, jak udusił swoją ofiarę we własnym mieszkaniu, zakupił - przy pomocy swojej karty kredytowej - łopatę oraz walizkę, które miały pomóc w ukryciu zwłok.
W czasie śledztwa ustalono, że Polak wracał w zapisane w pamięci urządzenia GPS miejsce wielokrotnie. Zorganizowano więc zasadzkę. Policjanci zaczęli przeszukiwać teren. Tymczasem podejrzany śledził ich z ukrycia. "Nie wiedział jednak, że policjanci śledzą jego, podczas gdy on śledził ich" – mówił oskarżyciel, Michael Chambers.
Kiedy Łukasz Reszpondek doszedł do wniosku, że następnego dnia policjanci na pewno dotrą do właściwego miejsca, postanowił tej samej nocy wykopać ciało. Okazało się to trudniejsze niż myślał, dlatego po trzech godzinach zmagań postanowił pójść na policję. Tam przyznał, gdzie pochował "Tati" oraz, że zmarła ona w czasie, kiedy brał prysznic, z przyczyn naturalnych. Próbował ukryć jej ciało w ataku paniki.
Patolog sądowy wykluczył przyczyny naturalne. Na ciele ofiary znaleziono wskazujące na uduszenie ślady, szczególnie charakterystycznie pękniętą chrząstkę tarczycową.
Proces potrwa prawdopodobnie trzy tygodnie.
emito.net
Jak ujawniono na rozprawie, Polak zapisał miejsce, gdzie pochował zwłoki 41-latki, w urządzeniu samochodowej nawigacji satelitarnej. 30-latek poznał panią Rogers w 2004 roku w Wrexham (Walia). Zawiązali bliskie relacje, która trwała nawet po przyjeżdzie żony oskarżonego do Walii.
Pani Rogers zginęła po tym, jak Łukasz Reszpondek wrócił z podróży do Polski, którą odbył samochodem w styczniu 2008 roku. Jej ciało znaleziono dopiero 14 miesięcy później, w marcu 2009 roku. Zaraz potem aresztowano Polaka.
Oprócz zapisania miejsca, w którym zakopał zwłoki, Polak popełnił zdaniem oskarżyciela jeszcze kilka "zasadniczych błędów". Po tym, jak udusił swoją ofiarę we własnym mieszkaniu, zakupił - przy pomocy swojej karty kredytowej - łopatę oraz walizkę, które miały pomóc w ukryciu zwłok.
W czasie śledztwa ustalono, że Polak wracał w zapisane w pamięci urządzenia GPS miejsce wielokrotnie. Zorganizowano więc zasadzkę. Policjanci zaczęli przeszukiwać teren. Tymczasem podejrzany śledził ich z ukrycia. "Nie wiedział jednak, że policjanci śledzą jego, podczas gdy on śledził ich" – mówił oskarżyciel, Michael Chambers.
Kiedy Łukasz Reszpondek doszedł do wniosku, że następnego dnia policjanci na pewno dotrą do właściwego miejsca, postanowił tej samej nocy wykopać ciało. Okazało się to trudniejsze niż myślał, dlatego po trzech godzinach zmagań postanowił pójść na policję. Tam przyznał, gdzie pochował "Tati" oraz, że zmarła ona w czasie, kiedy brał prysznic, z przyczyn naturalnych. Próbował ukryć jej ciało w ataku paniki.
Patolog sądowy wykluczył przyczyny naturalne. Na ciele ofiary znaleziono wskazujące na uduszenie ślady, szczególnie charakterystycznie pękniętą chrząstkę tarczycową.
Proces potrwa prawdopodobnie trzy tygodnie.
emito.net
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami















Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.
(2009-11-06 19:06:02)
tłumaczenie
głupie tłumaczenie ma i tyle , do paki niech siedzi tam bez prawa przeniesienia do polski , niestety zam gościa i jakoś nie wierzę w jego gadanie~tambur